Ogolnie i niejasno wszyscy wiemy

Krzysztof Grudnik Okultyzm i nowoczesność

„Ogólnie i niejasno wszyscy wiemy”. O rozumieniu pojęć: ezoteryka, magia, okultyzm   Krzysztof Grudnik.

Na początku Marzeń sennych i okultyzmu Zygmunt Freud podejmuje próbę zdefiniowania okultyzmu w sposób ujmujący swym pragmatyzmem:

Mistyka, okultyzm, cóż właściwie znaczą te pojęcia? Proszę nie oczekiwać ode mnie, że podejmę próbę zdefiniowania tych trudnych do rozgraniczenia dziedzin. Ogólnie i niejasno wszyscy wiemy, o czym mamy myśleć w wypadku tych spraw. Jest to swego rodzaju druga strona owego jasnego świata, władanego nieubłaganymi prawami, jakie sformułowała dla nas nauka.

Bez dalszej lektury trudno stwierdzić, czym jest „druga strona świata”, czy chodzi o kwestie ontologiczne, czyli niepoznawalną istotę rzeczywistości, czy może epistemologiczne, czyli o te aspekty świata, które jeszcze nie zostały poznane ze względu na niedoskonałość aparatów poznawczych. Tak czy inaczej, Freud w zręczny sposób uchyla się od zadania, od którego my uchylić się nie możemy. Bazowanie na „ogólnej i niejasnej” wiedzy, wszystkich prowadzić może obecnie do szeregu nieporozumień. Spróbujmy zatem podjąć „próbę zdefiniowania tych trudnych do rozgraniczenia dziedzin”, skupiając się na trzech kluczowych terminach: ezoteryce, magii i okultyzmie, ich znaczeniu a także relacjach, w jakich pozostają względem siebie. Jak zaraz zobaczymy, nie jest to wcale proste.
Jerzy Prokopiuk w swoich Dziejach Magii zrównuje okultyzm z ezoteryką i tłumaczy, że „najstarsza wiedza ludzkości, mająca zarówno aspekt praktyczny, jak i teoretyczny, a zajmująca się fenomenami duchowymi i naturalnymi, dziś nazywanymi paranormalnymi, tzn. już lub jeszcze nieznanymi większości uczestników danej kultury, w której powstała – w dziejach swych […] przybrała trzy zasadnicze formy”. Te trzy zasadnicze formy okultyzmu według Prokopiuka to gnoza, mistyka i magia.
Zrównywanie okultyzmu z ezoteryką nie jest jednak praktyką powszechną. Arthur Versluis próbując zdefiniować okultyzm na tle dziewiętnastowiecznej Ameryki zaznacza, że jest on częścią ezoteryki. Jednocześnie trzeba wyjść od zdefiniowania tej zależności, aby otrzymać (zapośredniczoną) definicję okultyzmu. Otóż Versluis nie zadowala się etymologią terminów i pyta o to, co jest ezoterycznego w ezoteryce, co zostaje zamknięte przed tymi niewtajemniczonymi, którzy przychodzą z zewnątrz? I odpowiada od razu: gnoza, wewnętrzna (w tym sensie: ezoteryczna) wiedza. Wiedzę tą Versluis dzieli na metafizyczną i kosmologiczną. Pierwsza z nich – metafizyczna – ukierunkowana jest na wnętrze, duchowość człowieka i przybiera formę mistycyzmu. Wiedza kosmologiczna ukierunkowana jest na cele praktyczne, opiera się na korespondencjach i analogiach (mikro i makrokosmosu) – i to właśnie ona jest okultyzmem, w skład którego wchodzi astrologia, magia, okultystyczna medycyna i przepowiadanie przyszłości.
Na kluczową rolę wiedzy przy definiowaniu okultyzmu zwraca także uwagę Papus, znany francuski okultysta z przełomu wieków. W swoim traktacie zatytułowanym Czym jest okultyzm? Studium krytyczne i filozoficzne, ogłoszonym w 1913 roku Papus daje krótką definicję okultyzmu jako zbioru teorii i praktyk związanych z okultystyczną nauką. Mocno wiąże on okultyzm z teorią, jej praktyczny aspekt określając mianem magii.
Mamy więc trzy ujęcia. Według Prokopiuka okultyzm to ezoteryka, która dzieli się na gnozę, mistykę i magię. Dla Versluisa ezoteryka jest kategorią nadrzędną, w obrębie której wiedza-gnoza umożliwia podział na mistykę i okultyzm. Z kolei dla Papusa okultyzm to przede wszystkim rodzaj nieoficjalnej nauki, teoretyczna strona praktycznej magii.
Podobnych układów znaczeń można stworzyć jeszcze wiele, i jak zobaczymy, przynajmniej część z nich znalazłaby potwierdzenie wśród badaczy, teoretyków lub praktyków ezoteryki/magii/okultyzmu. W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę na dwie konsekwencje wynikające ze znacznych różnic w przytoczonych powyżej definicjach.
Po pierwsze: widać tu pewną systemowość. Prokopiuk, Versluis i Papus nie definiują pojęć ezoteryki, magii czy okultyzmu jako niezależnych od siebie, lecz łączą je w siatkę znaczeń. Ta systemowość pozostaje stała (A dzieli się na B i C, C to teoretyczna strona D, i tak dalej), autorzy jedynie zmieniają jej hierarchię, negocjując zakres pól semantycznych poszczególnych pojęć.
Po drugie: omawiane tu pojęcia są historycznie zmienne. Versluis, choć pisze ze stanowiska współczesnego, to odnosi się do i bazuje na materiałach z XIX wieku. Papus jest przedstawicielem okultyzmu z przełomu XIX i XX wieku. Prokopiuk natomiast, choć stara się dokonać syntezy, pisze z perspektywy wieku XX. A zatem różnice w proponowanych definicjach wynikać mogą nie tyle z różnic w osobistym, indywidualnym rozumieniu, co z odmiennych kontekstów historycznych, czy też raczej: różnice w osobistym, indywidualnym rozumieniu terminów przez badaczy mogą być historycznie determinowane.
Dlatego w niniejszym rozdziale skupię się na analizie trzech wspomnianych pojęć: ezoteryki, magii i okultyzmu. Spróbuję każdorazowo określić rozwój pola semantycznego każdego z nich oraz wartościujących konotacji. Zadaniem tego rozdziału jest ukazanie historycznej zmienności znaczeń wymienionych terminów oraz szczególny ich opis w czasie przełomu XIX i XX wieku, nie jest nim natomiast wyrokowanie o słuszności tej czy innej definicji.
Przytoczone w tym rozdziale informacje o charakterze historycznym są szeroko dostępne. Ja opieram się głównie na artykułach hasłowych
z The Brill Dictionary of Religion oraz Dictionary of Gnosis & Western Esotericism, wierząc, że są one najlepszymi tego typu publikacjami dostępnymi obecnie, w których autorzy odpowiednich haseł są ekspertami w dziedzinie esoteric studies. Odwołania do innych źródeł uwzględniam w przypisach.

Powyższy tekst jest fragmentem książki Krzysztofa Grudnika Okultyzm  i nowoczesność. Studium literaturoznawcze do nabycia w naszym sklepie.

"Niezliczone rzesze ludzi będą nienawidzić Nowy Światowy Porządek [New World Order] i będą umierać sprzeciwiając mu się. Kiedy usiłujemy dokonać ewaluacji jego obietnic, musimy pamiętać cierpienie przynajmniej jednej generacji malkontentów, wielu z nich całkiem miłych i pełnych gracji ludzi."

Newsletter